Kategorie: Wszystkie | Aktualności | FILMY | Jesień | Lato | O blogu | PLUS MINUS | Wiosna | Wystawy | Zima
RSS
sobota, 28 grudnia 2013
Jesień

Od czasu poprzedniej notki jeszcze udało mi się zrealizować sesję na tle zażółconego lasu – Puszek z małymi psami pozowali niezmordowanie na ulubionej pryzmie piachu, Amik wolał ustawić się ładnie na trwałym gruncie porośniętym trawą.

Psy 

Amigo

 

Jesienią chętnie wychodziliśmy na spacery. Któregoś dnia udało mi się uwiecznić przygotowania do wyjścia i chciałam pokazać radosną „plątaninę” wszystkim, którzy jeszcze nie dostąpili zaszczytu uczestniczenia w tym rytuale na żywo ;-) Jak widać, jedynymi psami całkowicie niewzruszonymi sytuacją są kaukazy.

Psy

 

Na spacerach udawało mi się często uchwycić szalone pogonie Mikiego za Misią, ale najbardziej podoba mi się dużo spokojniejsze zdjęcie, na którym Misia wyłania się zza zapatrzonego w bok Amika oraz całkowicie „stateczny” Amik w promieniach popołudniowego słońca.

Amigo i Misia

 Amigo


W połowie listopada mieliśmy niespodziewane spotkanie z dalszym sąsiadem, a wcześniej rzecz jasna z jego psem, którego wypatrzył Amik. Mama już wcześniej ich tu widywała i opowiadała mi, że tamten owczarek jest „kopią Amika”. Gdy go zobaczyłam na własne oczy, uznałam, że bardziej jest kopią nieżyjącego już psa naszych bezpośrednich sąsiadów, Astora, o którym wspominałam kiedyś na blogu. Amik był bardzo zainteresowany nowym znajomym, nie wykazywał wobec niego agresji, ale chciał się z nim poznawać dość natarczywie. Dlatego tamten się go obawiał, co Amik natychmiast wyczuł i z życzliwego zainteresowania przeszedł do próby sił. Słabym punktem „Astora” była tylna łapa, na którą kulał, więc piszczał na wszelki wypadek, ostrzegawczo, za każdym razem, gdy Amik do niego podchodził. Jego właściciel nie widział w całej sytuacji nic dziwnego i mimo moich próśb coraz bardziej się do nas zbliżał, a biedny pies był zmuszony za nim podążać. W końcu złapałam Amika na smycz. Mężczyzna jeszcze chwilę z nami rozmawiał, a w tym czasie jego pies jakby odetchnął z ulgą, oddalił się dyskretnie na pewną odległość i tam czekał na swojego pana.

Amigo 


Po powrocie do domu, szczególnie gdy wyjście obfitowało w różne odkrycia i wydarzenia, Amik z przyjemnością zalegał na posłaniu przy schodach i nie baczył wtedy na to, kto się koło niego kładzie. Najczęściej był to Miki, również „sterany” wędrówką, ale któregoś razu został „zastąpiony”, w drodze manifestacji siły majestatu, przez Nikona. Było mi trochę żal wypędzonego malca, ale jednocześnie byłam zachwycona obrazkiem, który ukazał się moim oczom. Odkąd kaukazy dorosły, nie lubiły przebywać w tak bliskim sąsiedztwie owczarka, zwłaszcza w porze odpoczynku!

Nikon i Amigo 


Nawet po forsownym spacerze wystarczy słowo lub choćby spojrzenie w stronę piłeczki, a Amik zapomina o zmęczeniu i staje na równe łapy. Teraz ma już stałego „asystenta” w postaci Puszka. Musi wytężać całą swoją energię i refleks, by ubiec młodzieniaszka i nie pozwolić odebrać sobie zabawki. Puszek, chociaż skupia się bardzo krótko, robi postępy – nauczył się siadać koło Amika i czekać razem z nim na rzut (na razie raptem kilka sekund, ale wystarczy na zrobienie jednego wspólnego zdjęcia).

Amigo i Puszek

Puszek i Amigo

 

Skoro już o Puszku mowa, szczeniak wciąż się „przepoczwarza”. Już nie wygląda jak chart afgański, bo rzeczywiście porósł ładną, grubą sierścią. Na razie wciąż czeszę go „w locie i przelocie”, ale pocieszam się, że z Amikiem do niedawna było tak samo, a w końcu dał się przekonać do pielęgnacji i zauważył nawet, że lubi być czesany po brzuchu i klatce piersiowej. Ciii, nie wspominajmy, że trwało to pięć lat, bo a nuż Puszek podsłucha!

Jego uszy kształtem i ułożeniem przypominają uszy collie i czasem, gdy odwróci się profilem, pysk też ma mało „owczarkowy”, więc kto wie, może to border wtłoczony w kożuch. Jego nieprzebrana energia mimo krótkich (jak na nasze początkowe oczekiwania) łapek też może zdradzać powiązania z tą rasą ;-)

Amigo i Puszek

 Puszek


Puszek jest niezwykle czujny i wygadany. Jest pierwszy wszędzie tam, gdzie coś się dzieje albo gdzie wydaje mu się, że coś się zacznie zaraz dziać. Przy płocie ustawia się z resztą psów najczęściej tak, że można doskonale porównać różnice we wzroście. I szacować, ile jeszcze mu brakuje do „ideału” kaukaza, którym w pierwotnym zamyśle miał być ;-)

Psy

Canon i Puszek

 

Jednak chociaż najczęściej śmiejemy się z niego, że jest taki „mały”, to gdy kaukazy znikają, a Puszek zostaje sam z Misią i Mikim albo układa się pod drzwiami i nie ma żadnej „konkurencji”, to nagle wychodzi z niego majestatyczny, poważny i budzący respekt stróż domowego ogniska. Aż miło było zrobić mu poniższe zdjęcie!

Puszek 


Obecnie, z racji braku spacerów, coraz rzadziej widuję Silverkę, więc gdy w końcu udało mi się ją spotkać, musiałam się z nią pobawić, a na zakończenie zrobić „pamiątkowe” zdjęcie. Gdy nastają chłodniejsze dni, przychodzi pod dom i sypia w budce na tarasie, ale ładnej pogody nigdy nie marnuje na leniuchowanie.

Silverka


Z młodego pokolenia kotów dwa rudaski oswoiły się na tyle, że biegają i wywracają się między naszymi nogami przed domem, domagając się głaskania, a burasek czasem przychodzi zobaczyć się z Filipem, którego jak zwykle cała dzieciarnia uwielbia. Filip znów jest więc „tatą” na pełny etat i dogląda podopiecznych, gdy szaleją w zimowym przedszkolu.

Koty


Koty domowe ładniejsze dni spędzają na balkonie, ale gdy było chłodno, nie miały nic przeciwko leniuchowaniu w mieszkaniu. Byłam nawet pod wrażeniem, jeśli chodzi o Kacpra, bo rzeczywiście był bardzo rozleniwiony i z radością zakopywał się w moim kocu, gdy kładłam się wieczorem do łóżka, a nie skakał mi po głowie, jak do niedawna miał w zwyczaju. Ale już jeden promień słońca zauważony za oknem wyzwala w nim wulkan energii, który natychmiast trzeba wypuścić na dwór, żeby nie poczynił spustoszenia! Grażynka z kolei niezależnie od pogody jest bardzo cicha i grzeczna, przez to prawie niezauważalna.

Kacper

Grażynka


Podobnie niezauważalna jest Inka. Dopiero niedawno udało mi się zrobić jej pierwsze od kilku lat zdjęcie, na którym nie wygląda, jakbym rzucała w nią kamieniem (kuli się i zwiewa na sam widok aparatu). Pomogło mi zamieszanie za płotem, któremu wszystkie psy poświęciły całą swoją uwagę. Zarówno Fiona, jak i Inka po Nowym Roku skończą dziewięć lat i po obu widać już upływ czasu. I tylko mi żal, że Aresowi nie było dane zestarzeć się z nimi.

Inka i Fiona

Fiona i Farid


Już nie utrzymuję z taką pewnością, że Ben jest „reinkarnacją” Aresa, ale i tak bardzo lubię go odwiedzać. Wciąż się do mnie uśmiecha i odczynia tradycyjny taniec radości z kośćmi i chlebami w pysku. Ostatnio rzucałam mu zapomniany, ale dosyć fotogeniczny patyk. Czasem go oszukiwałam, żeby zrobić ciekawe zdjęcie „szarżującego” psa. Na zakończenie zabawy pozwoliłam Benowi oddalić się ze zdobyczą, ale gdy się ułożył, zawołałam go. Spojrzał przez ułamek sekundy zaciekawiony prosto w obiektyw, a ja wtedy zrobiłam mu piękny portret, wykorzystując równie piękne światło.

Ben

 Ben


Farid ciągle traktuje Bena jako swojego rywala, tym bardziej nienawistnie, odkąd udało mu się go pokonać, gdy Ben przypadkiem wyślizgnął się przez bramę za dziadkiem i „wtargnął” do królestwa owczarka. Ben jest silny, ale Farid bardziej zajadły w obronie swego, no i te drobne kilka lat młodszy, więc pokazał mu miejsce w szeregu. Od tamtej pory co prawda psy już nie wyrywają się tak do siebie, bo nauczyły się, że już żaden za nikim się nie prześlizgnie i nie ma wstępu na „obcą ziemię”, ale przez bramę bardzo energicznie wymieniają „czułości”. Farid ze szczególnym wyrzutem ujada, gdy widzi, że czeszę Bena. Musi mu mówić coś obraźliwego, bo tamten zaraz się zrywa i pędzi z odpowiedzią. Gdy wszyscy bardzo pilnują, żeby nie wypuścić jednego do drugiego, te potyczki stały się swego rodzaju rozrywką. Farid potrafi sam z siebie wieczorem podejść pod bramę i „wyszczekiwać” Bena z budy.

Farid

Farid i Ben


Sam owczarek naprawdę wygląda teraz zjawiskowo. Jakiś czas temu okazało się, że uwielbia surowe mięso (czego nie można powiedzieć o Benie, bo on po prostu nie znał tego smaku i nie przypadł mu do gustu), a dodatkowo dzięki zmianom w diecie przestał mieć problemy żołądkowe. Przyzwyczaił się też do czesania (po kilku latach, podobnie jak Amik). To wszystko sprawiło, że ma pełniejszą sylwetkę, wygląda potężniej i wzbudza jeszcze większy respekt i zachwyt, a ponadto ma błyszczącą, jedwabistą sierść, która pięknie lśni w moim ulubionym popołudniowym świetle. 

Farid 

Farid

01:16, hundediary , Jesień
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Zakładki:
Czytam
Fotograficzne inspiracje
GDZIE MNIE ZNAJDZIESZ
GDZIE NAS ZNAJDZIESZ - KOTY
GDZIE NAS ZNAJDZIESZ - PSY
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Psy, które często odwiedzamy
free counters Licznik odwiedzin od sierpnia 2009 free counters