wtorek, 29 lipca 2014
Przebudzenie ze snu

Psy

Przez pół roku milczenia sporo się działo, nie tylko w zwierzęcym, ale też moim osobistym życiu ;)

Zacznę może od początku, czyli od okresu zimowego. Czasu, w którym sama zapadłam w sen zimowy i nie mogłam wykrzesać z siebie chęci, żeby relacjonować wydarzenia na bieżąco.

 

Puszek 

Puszek

Puszek powitał u nas – z właściwym sobie entuzjazmem i zaciekawieniem – pierwszy w swoim życiu śnieg. Jego sierść zdążyła się przygotować na zmianę klimatu, więc fotografowanie gnającej wśród zasp futrzanej kuli było dla mnie czystą przyjemnością. Zwłaszcza gdy kula bez przerwy pokazywała zęby w radosnym uśmiechu i nie sposób było nie cieszyć się mrozem wraz z nią.

 

Psy 

W lutym oczywiście zimy ciąg dalszy, ale bywały już dni bezśnieżne. Wtedy odkryłam, że Puszek mądrzeje. Od Amika i Mikiego nauczył się wreszcie prawidłowej reakcji na komendę „siad, zostań”, co widać na załączonym obrazku.

Znalazłam sposób na zdobycie jego zaufania, co poskutkowało pięknie wyczesanym i klejącym się do mnie psem. Obecnie Puszek jest jak drugi Amik, podchodzi zupełnie bez powodu, gdy robię zdjęcia – ot, żeby się przytulić albo chociaż spróbować ubrudzić obiektyw. Albo żeby sprawdzić, czy patrzę na niego, czy na inne zwierzę. Do niedawna było to nie do pomyślenia, podobnie jak próby złapania go od tyłu. Natychmiast wszczynał lament, jak obdzierany ze skóry. Teraz już lubi takie „zabawy”. Pewnie dlatego, że zawsze obiecywałam, że nic mu się nie stanie. Po fakcie sprawdzał skrupulatnie, czy wszystko ma na swoim miejscu, aż w końcu całkiem uwierzył, że nigdy go nie okłamuję. A gdy czasem zdarzy mi się go np. nadepnąć, natychmiast przepraszam. Polecam, to naprawdę działa – i nie tylko w przypadku Puszka.

 

Kacper 

Zimowa nuda nie służyła ani mnie, ani kotom, gdy byliśmy razem, więc często urozmaicałam im życie. Tańce z odkurzaczem to jeden z mniej trafionych (zdaniem futrzaków oczywiście) pomysłów, ale niektóre przyjmowały z godnością. Umożliwiły mi na przykład zrealizowanie sesji z misiem Tadziem, która zapewne w innych okolicznościach nigdy nie doszłaby do skutku ;) 

 

Amigo 

Okres przejściowy między zimą a wiosną to tradycyjnie raj dla błotołazów. Tak, od tego roku występują już w liczbie mnogiej, gdyż wiadomo, że gdzie Amik, tam i Puszek. Ale w pogoni za piłeczką król wciąż jest tylko jeden, dlatego młody jest zmuszony szybko rezygnować. A gdy porywam się na rzucanie dwóch jednocześnie, Amik przynosi swoją, a później i tak szuka jeszcze puszkowej. Najgorsze jest to, że obu taki układ bardzo odpowiada, więc Puszek przy Amiku raczej nie ma szans nauczyć się aportowania.

 

Koty 

Cieplejsze marcowe i kwietniowe wieczory to pora pierwszych ucieczek z domu. Jak łatwo się domyślić, powsinogą jest facet, a zawsze wygląda go kobieta ;) Biała dama, warto dodać. Pewnie dlatego kot wraca z takim szaleństwem w oku – co za przyjemność mieszkać z duchem.     

 

Amigo 

Pod koniec kwietnia pobiłam rekord, przebywając poza domem przez pięć godzin non stop, z czego trzy godziny zajął mi spacer. Znalazłam ścięte i ułożone drewno za lasem. Nie mogłam zmarnować okazji i zaangażowałam Amika do roli modela. Przy okazji na stare lata poćwiczył sobie zostawanie w pozycji stojącej i na nietypowym podłożu.

 

Psy 

Puszek

Amigo i Miki

Mniej więcej w tym samym czasie odbywały się wzmożone kontrole zboża uprawianego na naszym terenie. Czteropak niezmordowanie skakał, a często wręcz przeskakiwał się wzajemnie w poszukiwaniu gryzoni.

 

Ben 

Farid i Ben

W okresie świątecznym dotrzymałam towarzystwa Faridowi i spółce, ze wskazaniem na Bena, żeby mimo samotności nie czuł się opuszczony. Po angielsku można to określić precyzyjniej, dlatego Ben stał się inspiracją dla nowego „motta” – „Whenever you feel lonely, find someone who is alone”.

 

Żaba 

I jeszcze bonus zauważony w trawie podczas wiosennego spaceru przez rodzinę przybyłą na święta :)

 

Puszek i Ami  

Amigo i Puszek

Puszek

Amigo

A potem przyszedł maj… I zaroiło się od zdjęć.

 

Amigo 

Puszek

Amigo

Amigo i Puszek

Amigo i Miki

Miki i Amigo

W czerwcu również, za sprawą kolejnych zakwitających w maminym ogródku kwiatów, mieliśmy pełne ręce i łapy roboty.

 

Amigo i Nikon 

Puszek

Puszek i Misia

Amigo

Także te kwiatki, które zakwitły „nieproszone”, nie mogły odejść w zapomnienie i musiałam je wzbogacić o odpowiednią dawkę psów.

 

Absolut 

Początek lata nie był zbyt optymistyczny, bo w ciągu miesiąca straciliśmy dwa koty. W czerwcu odszedł Absolut – wieloletni niekwestionowany król kociego podwórka. Prawdopodobnie został otruty, ale przyszedł po pomoc zbyt późno, był już bardzo wychudzony. Weterynarz stwierdził marskość wątroby. Absolut walczył jeszcze przez kilka dni, nawadniany kroplówką, ale w końcu zasnął na ulubionym fotelu w garażu i już się więcej nie obudził.

 

Filip 

Na początku lipca z kolei zaczął gwałtownie chudnąć Filip. Wcześniej tracił włosy i prawie wyłysiał, ale po odpchleniu stan jego sierści wrócił do normy, co nieco uśpiło naszą czujność. Któregoś dnia osłabł na tyle, że nie był w stanie się podnieść sprzed samochodu. Odwiedził tę samą klinikę, w której miesiąc wcześniej próbowaliśmy ratować Absoluta. Weterynarz skierował go na prześwietlenie, które wykazało duży nowotwór hulający w filipowym ciele. Po prześwietleniu nie został już więc po prostu wybudzony z narkozy. Absolut miał sześć lat, natomiast Filip spędził z nami tylko dwa.

 

Koty 

Jednak, jak to mówią, coś się kończy, coś się zaczyna. Moja mama niespodziewanie dwa tygodnie temu została mianowana kocią mamą trojga rodzeństwa, których prawdziwa rodzicielka zginęła w wypadku. Dwie kotki – czarna i bura oraz burasek poznają ją już z daleka, a rytuał przynoszenia im jedzenia i towarzyszenia w pikniku na świeżym powietrzu stanie się pewnie niebawem nową wakacyjną tradycją. Mają już nawet zestaw imion – czarna to Hetka, jej siostra Pętelka, a brat Guzik ;)

 

Hetka 

Guzik

Jak wszystkie stworzenia małe i duże, które mają okazję pałętać się po naszym podwórku, także i malce są pod stałym obstrzałem kamery. Nic nie ujdzie mojej uwadze, nawet poprawiany w tajemnicy przed siostrami manicure.

 

Miki i Puszek 

Miki i Puszek

Nasze kwietniowe zboże już urosło i dojrzało...

 

Canon 

Lada moment zaczną się żniwa.

 

Puszek 

W tym roku szczęśliwie mamy pogodę w kratkę. Deszcze są ulewne, ale mijają tak szybko, jak się pojawiają. Czasem zabawnie jest „nie zdążyć” się przed nimi schować.

 

Puszek 

Puszek

Puszek

Puszek jest bardzo wdzięcznym modelem. Wszędzie go pełno, siłą rzeczy ma więc najwięcej zdjęć ze wszystkich psów.

Puszek 

Tak, dobrze widzicie, właśnie tak pojmuje wdzięczność za uczesanie… Poza tym to chyba oczywiste, że mokry pies to szczęśliwy pies?

 

Puszek i Nikon 

Puszek

Dyzio Marzyciel potrafi się niewinnie zapatrzeć w niebo, a za chwilę pyskuje dużym psom. Już nie wygląda jak syn Nikona, ale postawił sobie za cel „pokazać” mu, kto tu rządzi. Nikon już raz w odwecie prawie go zjadł, więc ma na jakiś czas spokój. Canon jest dużo bardziej tolerancyjny, przez co nie może spokojnie przejść w obecności małego złośnika. Czasem mówimy między sobą: o, Puszek gada. Pewnie Canon wstał.

 

Amigo i Puszek

Czy też macie czasem wrażenie, że te psy są zrośnięte?

 

Amigo

Amik cieszy się jeszcze jako takim respektem, choć zauważyłam, że zaczyna zwalniać. Im więcej Puszka na podwórku, tym trudniej dostrzec Amika. Tak jakby zatapiał się w swoim świecie, który do tej pory przesłaniała mu piłeczka. Ma problemy z szybkim wstaniem i nie cieszy się wylewnie na powitanie, choć oczy zdradzają, że szaleje z radości. Piłeczkę nosi nadal, biega za nią niby z dawnym entuzjazmem, z rozpaczą szuka, gdy mu się gdzieś zapodzieje – wtedy mam pewność, że to ten sam pies. Ale wystarczy, że nie interesuję się tą piłką przez jakiś czas – potrafi ją bez żalu porzucić, a potem nie pamięta, gdzie. Widzę, że bardziej woli być ze mną, tak jakby przeczuwał, że znika, a nie chce tak nagle. Pewnie będzie mnie powoli przyzwyczajał do swojej nieobecności.

Amigo

Niespodziewanie stał się moim najwytrwalszym modelem, bo to przecież on najwięcej się wysiedział w tych kwiatkach. Nie widzę w nim już dawnej nerwowości – często jestem wręcz pod wrażeniem, jak dużo szans daje Puszkowi, jak późno daje mu pierwsze poważne ostrzeżenie.

Psy

Właściwie nic dziwnego. Ma już sześćdziesiątkę na karku. Tylko że te zmiany w jego zachowaniu zachodzą bardzo szybko. Dosłownie w pół roku, przez czas, gdy nie pisałam, przedzierzgnął się z dorosłego w statecznego (no, jeszcze... prawie) staruszka.      

Psy

Póki co jego czas ciągle trwa i nasze zachody słońca wciąż wyglądają tak :)

22:04, hundediary , Lato
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67
Zakładki:
Fotograficzne inspiracje - Instagram
Czytam
Fotograficzne inspiracje - różne strony
GDZIE MNIE ZNAJDZIESZ
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Psy, które często odwiedzamy
free counters Licznik odwiedzin od sierpnia 2009 free counters